Po drugiej stronie…Bieszczad

Dzisiejszy wpis będzie dość niecodzienny. Niecodzienny chociażby dlatego, że za Waszymi oknami czuć sielskie, słoneczne wakacje, powoli kończą się żniwa, a ja przenoszę Was do nostalgicznej szarości listopadowych Bieszczad. Niecodzienny również dlatego, że publikuję go w tajemnicy przed Łukaszem 😛 Stwierdził on, że dziwnie będzie wyglądało „mieć siebie samego we własnym portfolio” 😀 I tu pojawi się trzecia „niecodzienność” – dziwnie było być po tej drugiej stronie. Wydawało mi się, że przecież wiem co „wygląda dobrze” i starałem się ułatwiać Łukaszowi pracę, ale nie było to takie oczywiste jak mi się wydawało 😉

Bieszczady mają dla nas magiczną moc, a największego uroku nabierają na jesień, gdy coraz bardziej pustoszeją i dziczeją w dosłownym tego słowa znaczeniu. Było wstawanie przed bladym świtem, pogoń za płonącym niebem ale i coś co „popełniliśmy” pierwszy raz, a mianowicie zdjęcie w księżycowych promieniach przy porwistym i przenikającym na wskroś wietrze (tutaj salwy oklasków dla K. która to wszystko dzielnie zniosła 🙂 ).

Łukasz, odwaliłeś kawał dobrej roboty 🙂 Dziękujemy! Sz&K .

Makijaż wykonała: Klaudia Kłos

 

Wymagane pola są zaznaczone *

*

*